Z podróży nad Ocean Indyjski

21 października późnym wieczorem wylądowaliśmy w Dubaju. Różową taksówką (porwadzoną przez kobietę dla kobiet - jeśli pasażerem jest kobieta może jechać też mężczyzna) dotarliśmy do Afrikana hotel.
Krótka noc i skoro świt transportujemy się na z powrotem na lotnisko aby o świcie wystartować na Seszele.
Po około 6 godzinach lotu wylądowaliśmy w Victorii - stolicy Seszeli. Stamtąd mamy następny transport samolotem na wyspę Praslin, gdzie spędzamy tylko jeden dzień - jeszcze tu wrócimy w drodze powrotnej.
Następnego dnia w południe płyniemy na wyspę La Digue (około 15 min.), która słynie z najpiękniejszych plaż na Seszelach, a głównym środkiem transportu jest rower. My również z tego transportu tutaj korzystamy.
Przed nami jeszcze trochę godzin do zachodu słońca, więc szybki kwaterunek w przytulnym hotelu i na razie na pieszo kierujemy się na plażę, aby na własne oczy zobaczyć te cuda przyrody! To prawda, są naprawdę urocze...
W drodze powrotnej już przy zachodzącym słońcu (około godziny 19:30 robi się ciemno) wracamy przez National Park do hotelu. Widzimy ogrodzenie, a w nim żółwie, nie wiemy jeszcze, że to poprostu więzienie dla nich... Natomiast ptaki tak "gadają", skrzeczą, śpiewają, że one to na pewno są tam z nieprzymuszonej woli.
Następnego dnia wypożyczamy rowery i kierujemy się na następne plaże; niestety zaliczam upadek, łamaga ze mnie, i następne dni kuśtykam i nici z nurkowania, które mieliśmy w planie tutaj także. Noga opuchnięta czeka na lepsze dni...
Ciąg dalszy podróży na facebook:  
https://www.facebook.com/eugeniusz.buchczyk/?ref=br_rs&pnref=lhc
i  https://plus.google.com/u/0/100188952745805031443
 
 
<< Wstecz



Licznik: Liczniki na strone