Sklep internetowy.
Miejsca nurkowe
Pomimo, że Śląsk leży kilkaset kilometrów od morza, to jednak oferuje on miejsca nurkowe leżące w zasięgu ręki (no raczej niedługiej jazdy samochodem…), które są nie tylko bardzo ciekawe, ale również gwarantują niezapomniane podwodne wrażenia. Oto kilka z nich:

Jeżeli nurkujesz na Śląsku to na pewno już niejednokrotnie słyszałeś o tym zbiorniku. I może nie raz już w nim nurkowałeś. Podajemy kilka faktów, które mogą być przydatne zarówno dla znawców Pogorii, jak i nowo przybyłych.
























Opis ogólny


Pogoria III jest sztucznym zbiornikiem wodnym powstałym w 1974 r. Zbiornik ten został utworzony przede wszystkim jako rezerwowe źródło wody na potrzeby kombinatu Metalurgicznego „Huta Katowice”. Istnieją także zbiorniki Pogoria II, który jest ostoją dzikiej przyrody i użytek ekologiczny, oraz zbiornik Pogoria I, który jest rajem dla amatorów wędkowania.
Zbiornik Pogoria III jest największym z trzech zbiorników, a położony jest w Kotlinie Dąbrowskiej, będącej fragmentem Kotliny Przemszy, stanowiącą wschodnią część Wyżyny Śląskiej, administracyjne należąc do miasta Dąbrowa Górnicza (woj. śląskie).
Aktualnie jednak największym zbiornikiem jest Pogoria IV, który powstał w 2005 r. Również najbardziej dzikim. Obiecywano, że będzie to najatrakcyjniejszy zalew „pojezierza zagłębiowskiego”. Śląscy nurkowie ucieszyli się pomysłem projektu nurkowiska z podwodną jaskinią – byłoby to prawdziwe podwodne Eldorado! Niestety jak na razie plany nie zostały zrealizowane. Nurkowie korzystają z zalewu, jednak częściej nurkują na Pogorii III.

Obecnie Pogoria III jest miejscem wypoczynku dla spragnionych kontaktu z przyrodą wędkarzy, żeglarzy, miłośników surfingu, płetwonurków oraz wszystkich osób, które wolne chwile lubią spędzać nad wodą. Dlatego nurkując pamiętajmy o innych. Omijajmy więc z daleka zastawione przez wędkarzy wędki, gdyż po wyjściu z wody konflikt będzie nieunikniony. Wiadomo bowiem, iż żaden wędkarz nie lubi, gdy płoszy się mu ryby. W czasie wietrznych dni gęsto tu od amatorów deski z żaglem (zwłaszcza od strony przepompowni). Niektórzy o niewątpliwie wysokich umiejętnościach mkną po powierzchni z dużą prędkością. Nasze niespodziewane wynurzenie na „trasie” deski może skończyć się przykrym „kontaktem” dla nieostrożnego nurka. Dlatego też wynurzając się z dala od brzegu (o ile to konieczne) warto zachować najwyższą ostrożność i używać boi sygnalizacyjnej.

Brzeg Pogorii III porośnięty jest różnorodną roślinnością. Można znaleźć tu idealne miejsce na odpoczynek (zacienione zagajniki i porośnie trawą plaże). Obszar dookoła Pogorii III został objęty strefą ciszy. Wjeżdżając w tę strefę warto mieć pozwolenie, gdyż możemy mieć do czynienia ze Strażą Miejską lub Policją, która kilka razy w ciągu dnia kontroluje teren (można nawet ich spotkać na rowerach!).
Pogoria idealnie nadaje się na całodzienny wypad, gdzie nurkowanie można połączyć z opalaniem, grillowaniem i ogniskiem. Warto wiedzieć, że nad Pogorią III położony jest bar w okolicy plaży. Przejazd dookoła Pogorii III jest bardzo łatwy. Trzeba jednak uważać na spacerowiczów oraz ich pieski, na rowerzystów oraz na uprawiających biegi.

Co pod wodą


Lokalizacja w pobliżu sztucznych źródeł ciepła takich jak, np.: Huta Katowice, Bankowa, Elektrociepłownia Łagisza, wpływa na specyfikę mikroklimatu tego zbiornika. Średnia temperatura wód powierzchniowych wynosi 10,2 st. C. Widoczność na Pogorii zazwyczaj waha się od 2 do 10 m (zależnie od tzw. „kwitnienia” wody).

Do głębokości ok. 7 - 8 m dno pokrywa kobierzec roślin, wśród których bardzo często spotkać można liczne gatunki ryb. Nierzadko spotkać można okonie, szczupaki, węgorze, amury, sumy, płocie, leszcze, ukleje, karpie, małże o nazwie racicznica zmienna, którym zawdzięczamy filtrowanie akwenu, a także bardzo liczne raki, które w błyskawicznych „podskokach” chowają się w roślinności.

Dno Pogorii III (z reguły mulisto - piaszczyste) to nie tylko roślinność wraz z jej stałymi mieszkańcami, ale wspomniane powyżej pozostałości budowli, które urozmaicają podwodny krajobraz podczas podwodnych eskapad. Tzw. „słupy”, „pokoik”, „rury” to stałe punkty penetrowane przez płetwonurków.

Przejrzystość wody bywa różna w zależności od miejsca i pory roku, ale zwykle waha się od 2 do 8 m – w sezonie od wiosny do jesieni. Najgorzej bywa wczesną wiosną (wiosenne mieszanie się wody). Późną jesienią, ale bardzo krótko, zdarza się jednak zjawisko zdające się przeczyć prawom natury w tego typu zbiornikach, na tej szerokości geograficznej – bywa bowiem, że zakres widoczności wynosi nawet kilkanaście metrów! Tego „fenomenu” doświadczyło tylko niewielu szczęściarzy, gdy to warunki hydrologiczne wyjątkowo się ustabilizowały. Do tego jednak potrzeba spełnienia kilku warunków: odporności na zimno lub bardzo ciepłego skafandra nurkowego, ustabilizowania się pogody i... dużej dozy szczęścia, gdyż ten stan trwa bardzo krótko.

Ciekawe miejsca


Nie sposób poznać cały zbiornik w ciągu jednego nurkowania. Potrzeba na to wiele czasu, a i Ci którzy nurkują tu od lat raz po raz odkrywają coś nowego. Obok mapka nurkowa, na której zaznaczone są niektóre atrakcje.

Poniżej zaś zaprezentowaliśmy bliżej kilka „atrakcji”, niektóre z nich nie są zaznaczone na mapce, ponieważ znajdują się z innej strony „Pogorii III”.

  • „Słupy” – to miejsce niegdyś łatwo można było zlokalizować z powierzchni. Było ono bowiem oznaczone boją unoszącą się na powierzchni. Jednak pewnego dnia boja zniknęła... Na szczęście spod wody trudniej jest cokolwiek wyciągnąć i dzięki temu można wziąć odpowiedni namiar na kompasie i dotrzeć do „słupów”. „Słupy” to jednocześnie najgłębsza część zbiornika. Tam można „zaliczyć” niecałe 18 m. Dno tutaj jest muliste, dlatego też unikajmy jego zmącenia, utrzymując odpowiedni dystans od dna. Słupy połączone są linką. Na jednym z nich znajduje się telefon. Nieopodal leżą dwie metalowe rury dużej średnicy (około 50 cm). Chcąc nurkować „na słupach” najlepiej wejść do wody od strony „torów” (patrz mapka).
  • „Plaża” – tu w słoneczne i gorące dni bytują tłumy spragnione opalenizny i orzeźwiającej kąpieli. Teren schodząc bardzo łagodnie w kierunku dna do głębokości 3 - 4 m tworzy rozległą „platformę”, utworzoną z bujnej roślinności. To doskonałe miejsce do wprawienia się, przez mniej doświadczonych adeptów, w nurkowaniu nocnym. Niedaleko usytuowany jest duży parking samochodowy oraz bar (czynny w okresie letnim).
  • „Polanka” – to miejsce ma łatwo dostępny brzeg, który znakomicie nadaje się zarówno na przygotowanie sprzętu przed nurkowaniem, jak również leżakowanie, odpoczynek, „łapanie” promieni słonecznych przy grillu. Schodząc pod wodę zauważymy łagodnie opadające dno porośnięte roślinnością podwodną. W słoneczne dni oświetlona roślinność wygląda niczym podwodna soczyście zielona polanka. Z tego miejsca blisko do „słupów”, „sztucznej rafy” i „pokoiku”. Niestety na „polankę” nie można dojechać samochodem (patrz mapka).
  • „Pokoik” - miejsce, które nazwano „pokoikiem” rzeczywiście przypomina pokój. Na betonowym podłożu (pozostałość po baraku) pewien płetwonurek zatopił stolik, krzesło i wieszak na ubrania. Legenda głosi, że podwodny pokój przygotował na wypadek „cichych dni” we własnym domu. Na stoliku postawił radio i wazon. Czasem ktoś wstawia do wazonu kwiatki. Z biegiem czasu na wieszaku pojawiła się biała maska gazowa. Ktoś zatopił dziecinny rowerek… (patrz mapka).
  • „Sztuczna rafa” – okoliczni płetwonurkowie za pomocą balonów wypornościowych zatopili kilka ponad pięćdziesięciokilogramowych betonowych bloków i zbudowali tzw. „sztuczną rafę”, na której osiedlił się mieszkaniec akwenu – racicznica zmienna (małż słodkowodny), która miała przez krótką chwilę swoje 5 minut w TV ogólnopolskiej, udając pożytecznego omułka, ale to już inna historia. Tak więc obecnie na głębokości ok. 10 m można podziwiać „sztuczną rafę” szczelnie pokrytą racicznicą (patrz mapka).
  • „Rumowisko” – to pozostałość po koszach ssawnych oraz dawnym ujęciu wody. Miejsce to obserwowane z boku przypomina po prostu wielką stertę złomu. Ze względu na dużą ilość zakamarków, schronienie i dom znalazło tam wielu mieszkańców akwenu (m.in. szczupaki, okonie). Ze względu na brak utrudnień dojazdowych jest to w ostatnim czasie najczęściej odwiedzane miejsce nurkowe na Pogorii III.
  • „Podwodna alejka” – być może niegdyś kępa krzewów, które nie zostały wycięte przed zalaniem akwenu, dziś pokryta przez racicznicę zmienną. Jej ciężar spowodował, że gałęzie pochyliły się w kierunku dna. Pomiędzy powykrzywianymi krzewami biegnie wąska „alejka”. Miejsce dość ciekawe zwłaszcza podczas nurkowań nocnych, kiedy krzewy wydają się być dużo większe niż za dnia.

Nurkowanie zimą


Zimą można nurkować pod lodem (wody Pogorii nie są zbyt ciepłe, więc pokrywa lodowa może pojawić się całkiem szybko).
Tradycją stały się już nurkowania z okazji Mikołaja, Wigilii czy Sylwestra! Zabawa jest wówczas przednia, bowiem nie ma nic lepszego jak zimowe nurkowanie, a później ognisko, grillowanie i opowiadanie o swoich przygodach nurkowych!

Zbiornik jest godny odwiedzenia nawet dla zamieszkujących nieco dalej od tego rejonu. Przybysze dziwią się, że to właśnie tutaj – w regionie wysoko uprzemysłowionym, taki zbiornik może istnieć. Wszak Śląsk i Zagłębie od dawna są utożsamiane z lasem... dymiących kominów i zniszczoną przyrodą. Od pewnego czasu jednak, jak wiadomo, wielu trucicieli zaprzestało swej niechlubnej działalności (z różnych powodów), na czym zyskało środowisko naturalne.

W górę ^
















Opis ogólny


Nikogo nie trzeba przekonywać, że nurkowanie w Kamieniołomie „Gródek” w miejscowości Jaworzno - Szczakowa należy do jednych z najciekawszych w południowej części naszego kraju. I pomyśleć, że niespełna kilkanaście lat temu uwijali się tu robotnicy, a maszyny pracowały na pełnych obrotach...

W 1997 r. Zakład Dolomitowy „Szczakowa”, który niegdyś wydobywał tutaj znany w całym kraju, najwyższej klasy dolomit, tonie w długach. Zakład Energetyczny nie ma innego wyjścia i postanawia odciąć prąd. Niemalże wszystkie urządzenia napędzane były energią elektryczną. Wyłączone pompy przestają więc pompować wodę z otworów głębinowych i w ciągu zaledwie dwóch miesięcy wyrobisko kamieniołomu zamienia się w kąpielisko. Jednak o istnieniu tego akwenu nie wie prawie nikt.

Prawie nikt, czyli ktoś coś wie. Znajomy płetwonurek z Jaworzna zadzwonił do nas z poufną informacją: Słuchajcie jest cudowne miejsce do nurkowania. Odpowiednia głębokość, a na dnie są wraki maszyn. Jest tylko jeden problem, to jest zatopiony kamieniołom Zakładów Dolomitowych, którego pilnują ochroniarze...

Na drugi dzień po telefonie (kwiecień 1998 r.) wyruszyliśmy na poszukiwania, przecież żaden wytrawny nurek nie przepuści takiej okazji! Mieliśmy spore kłopoty ze znalezieniem zalewu, bo zupełnie nie znaliśmy Jaworzna. Dodatkowo mapa Jaworzna okazała się niedokładna. Trochę błądziliśmy. Dojechaliśmy od strony Szczakowej do Dobrej. Nie było szans na przejście pieszo, a tym bardziej na wjazd samochodem przez centralną bramę. Wokół było pełno zasieków i patrolujących ochroniarzy. Pytaliśmy okolicznych mieszkańców jak dojechać do wody? W końcu spotykaliśmy życzliwego, który wskazał nam asfaltową drogę, którą jeszcze niedawno jeździły ciężarówki z urobkiem... Teraz my dojeżdżamy nią do samej wody...

Co pod wodą


Ciekawość co jest na dnie była silniejsza od lęku przed konsekwencjami nurkowania w niedozwolonym miejscu. Widok dzikiego zalewiska zauroczył nas. Nasze pierwsze zejście pod wodę było stanowczo za długie, ledwie wystarczyło nam powietrza w butlach. Przez ponad godzinę przeszukiwaliśmy dno kamieniołomu, gdy w końcu dotarliśmy najpierw do jednej, później drugiej koparki, na których najbardziej nam zależało. Przejrzystość wody sięgała kilkunastu metrów.

W czasie następnych nurkowań wiedzieliśmy już, że droga do koparek wiedzie śladem ich gąsienic, których woda jeszcze nie zmyła z dna.
Wraki koparek były dla nas największą frajdą! Olbrzymie, niczym zatopione kutry. Gdyby niekończące się powietrze moglibyśmy tam zabawiać się godzinami. Na dnie prócz koparek było sporo przedmiotów: rury, kable grubości nadgarstka i kilka budek, w środku których zobaczyliśmy żelazne piece razem ze skrzynkami na węgiel i łopatką. Na dnie leżały pozostawione przez pracowników różne przyrządy: klucze francuskie, śruby, młotki. W najgłębszym miejscu akwenu – przy koszach pomp przy metalowym mostku było 20 m. Nurkując wokół akwenu zachwycaliśmy się formami skalnymi i nawisami o przepięknych kształtach. Jednak okrążaliśmy akwen w pewnym oddaleniu od brzegu. Byliśmy świadomi, że urocze nawisy skalne, mogą w każdej chwili się obsunąć i stanowić dla nas zagrożenie.

To był dla nas niesamowity widok. Miało się wrażenie, że za chwilę rozpocznie się kolejny dzień pracy w dolomitach, za chwilę przyjdą robotnicy, którzy zajmą swoje stanowiska pracy, uruchomią koparki. Wszystkie przedmioty i urządzenia znajdujące się pod wodą były w idealnym stanie.

„Dzikie nurkowisko” początkowo znane jedynie okolicznym płetwonurkom, w krótkim czasie przerodziło się w bazę nurkową i fama o atrakcyjnym miejscu nurkowym w południowej Polsce rozeszła się po całym kraju, a nawet przekroczyła jego granice. Właściciel wydzierżawił teren Centrum Nurkowemu „Orka”, które z roku na rok poprawia infrastrukturę. Pojawiły się zadaszone wiaty z ławami i stołami, miejsca do przygotowywania sprzętu, toalety, wypożyczalnia i punkt ładowania butli, miejsca noclegowe i punkty gastronomiczne. Z roku na rok dochodzi coraz więcej ulepszeń, a „koparki” stały się podobno drugim po Hańczy kultowym miejscem nurkowym w Polsce. Jednak nam czasem łza w oku się kręci na wspomnienie naszego pierwszego nurkowania na „koparkach”. Prawdopodobnie byliśmy jednymi z pierwszych nurków, którzy w tym akwenie zanurzyli się i to bez pozwolenia. Jednak któż z nas oparłby się widokowi dzikiego zalewiska – tak uroczego?

Atrakcje


  • Maksymalna głębokość w najgłębszym miejscu waha się od 15 do 17 m
  • Średnia przejrzystość wody 5 m; poza sezonem nurkowym nawet ponad 10 m
  • Kilkanaście atrakcji nurkowych pod wodą pozwala na zwiedzanie akwenu etapami
  • Atrakcje - zobacz mapka sytuacyjna obok; piękne podwodne pionowe ściany wokół akwenu. Większość obiektów jest oznaczona bojami, a pod wodą oporęczowane.

W górę ^








Opis ogólny


Akwen położony w samym centrum Trzebini, w nieczynnym wyrobisku kamieniołomu. Będąc w Trzebini z drogi na Chrzanów skręcamy w prawo na Sierszę i tam już jest tabliczka w prawo kierująca nas nad zalew.
Akwen w sezonie letnim funkcjonuje jako kąpielisko miejskie, w części wykorzystywane przez Polski Związek Wędkarski – Koło w Trzebini i Klub Płetwonurków „Skarbnik”.

Co pod wodą


Lustro wody o pierwszej klasie czystości obejmuje powierzchnię ok. 3 ha i sięga głębokości średnio 9,5 m. Jest to niewielki kamieniołom wapienny w formie kwadratu o boku ok. 300 m, otoczony pionowymi wapiennymi ścianami, średnia głębokość 6 - 10 m. Wody „Balatonu” zasilane są podziemnymi źródłami.
Wejść do wody można tylko od strony dojazdu. Pływać najlepiej wzdłuż pionowych ścian. Środek akwenu jest w miarę równy, posiada jednak liczne wyniesienia o wysokości 1,5 - 2 m. Widoczność waha się od 2 do 5 m.

Atrakcje


  • Zatopiony wagonik górniczy i resztki torów (od wypływu strumyczka należy popłynąć po torach do głębokości 4 m)
  • Trzy skorupy jachtów (od strumyczka popłynąć w prawo, leżą na dnie w odległości do 8 m od ściany)
  • Konstrukcja z pozostałości rur (można ćwiczyć doskonałą pływalność zerową przepływając pomiędzy rurami)

W górę ^













Opis ogólny


Jeszcze w 1990 r. kamieniołom nie miał żadnej wartości nurkowej. Był po prostu wielką suchą dziurą w skale wapiennej.
Po zakończeniu eksploatacji w drugiej połowie 1991 r., kamieniołom został dokładnie oczyszczony ze wszystkich elementów wyposażenia. W maju 1992 r. maksymalna głębokość wynosiła 5 m. Do ciekawostek należy fakt, że już wtedy była widoczna czarna zawiesina, tzw. „atrament” (miał wtedy około 30 cm „grubości”). Ów „atrament”, jak się później okazało, to nic innego jak siarkowodór.Około 1996 r. głębokość części zalanej wynosiła w granicach 16 m. Na powierzchni pozostawała cała dziś zalana „droga”, duża półka (przez niektórych nazywana płaskowyżem) i spora ilość drzew. W rejonie zatopionego dziś „stołu” i „przebieralni” znajdowała się plaża, na którą można było kupić bilety, a kąpiel nadzorowali ratownicy. Dziś ówczesna plaża znajduje się na głębokości około 10 – 12 m.

Co pod wodą


Obecnie Kamieniołom w Zakrzówku jest jednym z najpopularniejszych miejsc nurkowych w okolicy Krakowa. Zbiornika nie zwiedzimy podczas jednego czy dwóch nurkowań. Akwen możemy podzielić na trzy części:

Pierwsza część – wjeżdżając na teren nurkowiska drogą po jej prawej stronie mamy zatoczkę, w której widoczność przekracza czasem 12 m, natomiast maksymalna głębokość około 23 - 25 m. Płynąc wzdłuż ściany zauważymy pamiątkową tablicę ku czci papieża Jana Pawła II, który w czasie II wojny światowej pracował tutaj w zorganizowanym przez Niemców obozie pracy. Płynąc wzdłuż „płaskowyżu” dopłyniemy do łódek zatopionych na głębokości około 16 m.

Druga część – na wprost drogi dojazdowej mamy zalaną drogę. To najczęściej wybierane przez nurków wejście do wody. Czasem zdarza się, że widoczność tutaj sięga prawie 20 m. Głębokość maksymalna do końca płaskowyżu to 15 m. Uwaga, płaskowyż kończy się bardzo gwałtownie pionową ścianą, która sięga dna do głębokości około 31 m. Płynąc środkiem drogi docieramy do drewnianej platformy do ćwiczeń, a następnie do zabytkowego, jak na dzisiejsze czasy, samochodu osobowego Fiat 125 p w wersji kombi. Zarówno po lewej, jak i prawej stronie płaskowyżu postawiono prowizoryczny „płotek”, który oddziela płaskowyż od urwiska. Po lewej stronie za „płotkiem” możemy podziwiać niesamowitą scenerię zatopionych drzew. Płynąc po lewej stronie wzdłuż płaskowyżu dotrzemy do „przebieralni”. Gdybyśmy „trzymali” się drogi, to dopłynęlibyśmy do jednej z atrakcji Zakrzówka – żółtego autobusu w kolorowe kwiatki, gdzie nurkowie często wykonują ćwiczenia w ramach nurkowania na wrakach.

Trzecia część akwenu usytuowana jest na lewo od drogi wjazdowej, gdzie znajduje się zatoczka. Tutaj jest bardzo wygodne wejście do wody, w linii prostej można dotrzeć do zatopionego autobusu lub najpierw zwiedzić, wspomniany już, podwodny lasek, wówczas płaskowyż i podwodną drogę będziemy mieć po swojej prawej stronie.

W skrócie


  • Maksymalna głębokość ok. 31 m
  • Widoczność w zimie 10 - 15 m (czasem nawet 20 m), w lecie spada do ok. 3 - 8 m (poniżej 10 m jest lepsza, nawet do 12 m)
  • Termika podobnie jak w jeziorach, w okresie maja termoklina występuje na ok. 3 m i do końca czerwca przemieszcza się do 7 m
  • Wiele atrakcji nurkowych pod wodą sprawia, że korzystne jest zwiedzanie akwenu etapami
  • Na Zakrzówku zanurkujemy uprzednio odwiedziwszy dzierżawcę i opiekuna kamieniołomu – Centrum Nurkowe „Kraken” przy ul. Pychowickiej, które oddalone jest od akwenu około 3 min. jazdy samochodem. Tam zostawiamy uprawnienia nurkowe i płacimy za wstęp – wtedy otrzymujemy klucze od bramy wjazdowej na teren kamieniołomu
  • Na terenie akwenu do dyspozycji jest kilka zadaszonych wiat, gdzie można przygotować sprzęt nurkowy. Istnieje także zaplecze sanitarne (toaleta bez bieżącej wody).

W górę ^







Opis ogólny


Zalew powstał po dawnym wyrobisku piasku, które w 1973 r. przekształcone zostało na bezodpływowe jezioro. Jezioro pełni funkcje rekreacyjne. Wokół zalewu znajdują się liczne ośrodki wypoczynkowe i kempingi, wypożyczalnie kajaków, łodzi, rowerów wodnych, trasy spacerowe. Jezioro charakteryzuje się ładnymi, piaszczystymi plażami.

Zalew znajduje się na terenie gminy Świerklaniec tuż obok Tarnowskich Gór i Miasteczka Śląskiego. Dojazd nad zalew jest łatwy. Wystarczy skierować się na Tarnowskie Góry a potem najlepiej zapytać. Każdy z okolicznych mieszkańców dobrze wytłumaczy. Należy zaznaczyć, że poruszanie się pojazdem przy drodze znajdującej się bezpośrednio koło brzegu zbiornika (na tzw. koronie) jest zabronione.

Co pod wodą


Zalew ma obecnie powierzchnię 90 ha i oznaczony został I klasą czystości. Woda jest krystalicznie czysta i bez obaw możemy się w niej kąpać. Na piaszczystym dnie zalewu znajdują się ujścia czterech źródeł.
Średnia głębokość to około 6 m. Pod wodą często spotyka się karpie, szczupaki, okonie i leszcze. Brzegi zalewu to piaszczyste plaże lub trawniki. Cały zbiornik ogrodzony jest lasami o powierzchni około 300 ha.

Ze względu na małą głębokość to wspaniały akwen na rozpoczęcie sezonu, wypróbowanie nowego sprzętu lub zanurzenie się po dłuższej przerwie w nurkowaniu. Od kilku lat systematycznie uczestniczymy we wrześniowych akcjach sprzątania akwenu.

W górę ^









Opis ogólny


Ovita, jeden z najbardziej interesujących zbiorników nurkowych na Opolszczyźnie, powstała w efekcie zalania wodami Odry czynnej kopalni odkrywkowej margla. Wyrobisko margla – minerału, z którego pobliska cementownia Bolko produkowała znakomity portlandzki cement – zakończyło swój żywot w lipcu 1997 r. Wtedy to Odra przerwała wały, a jej niszczycielska fala zalała niemal całą infrastrukturę wydobywczą. Pod wodą znalazł się również las. Po latach przyroda utworzyła unikatowy ekosystem.

Opole - Groszowice to peryferyjna dzielnica Opola. Zbiornik znajduje się przy ulicy Marka z Jemielnicy, pomiędzy zakładem Nutricia, a starą cegielnią. Ulica Marka z Jemielnicy jest drogą krajową nr 423 wyprowadzającą z Opola w kierunku Krapkowic. Mijamy zakład Nutricia, i po około 400 m skręcamy w prawo, na szutrową drogę, wzdłuż muru starej cegielni dojedziemy na parking przed plażą Ovity. Z centrum Opola jedziemy około 15 minut.Nie ma tutaj bazy nurkowej. Parking, pomost, toalety – to cała infrastruktura. Od połowy czerwca do końca sierpnia działa tu baza WOPR-u.

Co pod wodą


Nurkowisko Ovita zaskakuje podwodnymi formami życia, topografią dna i zatopionymi przedmiotami. Znaczna powierzchnia zbiornika (54 ha) może być utrudnieniem w dotarciu do ciekawych miejsc. Na rekonesans można zaprosić lokalnego przewodnika. Trasa: domek strzałowego – łamacz – koparka są oznakowane bojką i połączone poręczówką.

Nurkowanie w zatopionym dużym lesie jest niewątpliwą atrakcją Ovity. Wejście do wody jest z pomostu na piaszczystej plaży. W lewo od wystającej z wody betonowej konstrukcji wpływamy w podwodny las. Występują tu niemal wszystkie gatunki porostów i glonów słodkowodnych. W konarach drzew pływają ławice okoni. Kokony na gałęziach drzew to kolonie racicznicy zmiennej, małego gatunku małża. Miejsce szczególnie polecane podwodnym fotografom.

Nieco w prawo od pomostu jest mała plaża. To dobre wejście do wykonania nurków w kierunku małego lasu lub domku strzałowego. Około 20 m od brzegu na głębokości 8 m wpływamy do lasu. Znajdujemy trzy sosny i podziwiamy liczne kolonie gąbki słodkowodnej. Tutaj widziano kilkakrotnie ogromnych rozmiarów szczupaka.

Najbliższa bojka, jaką zobaczymy z małej plaży, wyznacza kierunek do domku strzałowego. Na 6 m mamy dach domku, który często używany jest jako platforma do treningu pływalności. Jesteśmy w otoczeniu łąk rdestnic i rogatek, do powierzchni pną się wywłóczniki. Po poręczówce płyniemy do łamacza, oglądamy gigantyczne koła zębate, okrążamy podwodne górki i płyniemy w kierunku koparki. Jest to długa trasa, dlatego najlepiej jest zaplanować wyjście po przeciwnej stronie zbiornika.

Ovita, szczególnie w warunkach dobrej widoczności, jest bardzo wdzięcznym nurkowiskiem. Każdy znajdzie tu coś dla siebie. Można tu prowadzić nurkowania szkoleniowe, nawigacyjne i nocne. Widoczność 2 do 3 m, wiosną i jesienią lepsza, maksymalna głębokość 16 m w okolicach przepompowni. Jest również świetnym nurkowiskiem na nurkowania podlodowe.

W górę ^







Opis ogólny


Zbiornik znajduje się właściwie w centrum Opola. Maksymalna głębokość około 17 m, widoczność średnia 2 - 4 m, czasem do 7 m.

Jest to bardzo ciekawy zbiornik pod warunkiem, że natrafimy na ładną przejrzystość wody. Część zbiornika jest obojkowana z rozpiętymi poręczówkami.

Co pod wodą


Nurkowanie najlepiej rozpocząć z piaszczystego cypla zakończonego betonowym pomostem. Na dnie zbiornika możemy znaleźć wraki kilku samochodów, wrak autobusu.
Największą atrakcją są jednak skupiska zatopionych budynków jedno i dwupiętrowych. Do budynków można bez problemu wpłynąć (przez okna, drzwi czy też przez otwory w stropie) i spenetrować je od wewnątrz. Stropy budynków porośnięte są z wierzchu różnego rodzaju roślinnością.

Przede wszystkim należy uważać przy poruszaniu się wewnątrz budynków. Pomimo, że wnętrza budynków pozbawione są niebezpiecznych przedmiotów, o które można by się zaczepić, jest to nurkowanie w zamkniętych przestrzeniach i należy zachować wszelkie zasady ostrożności, zwłaszcza przy słabej widoczności w zbiorniku. Dobrze zabrać ze sobą oświetlenie i ostrożnie poruszać się pod wodą, gdyż znajdujący się na dnie zbiornika marglowy osad bardzo łatwo wzruszyć i momentalnie widoczność może spaść do zera.

Zbiornik zarybiony jest wieloma gatunkami ryb. Najczęściej można spotkać liczne stada okoni i płoci. Pod wodą znajdziemy również nieliczne drzewa oraz podwodne łąki.


W górę ^














Opis ogólny


Akwen w Swobodnym Hermanicach to kamieniołom łupkowy, który ma długość ok. 477 m i w najszerszym miejscu 120 m. Dawniej złoża kamieniołomu wykorzystywane były do wyrobu dachówek, a nawet budowy ścian domostw, co widać przejeżdżając przez pobliskie miejscowości.

Akwen Swobodne Hermanice to miejsce, gdzie zawsze jest ciekawie. Każdego dnia można tam spotkać płetwonurków, którzy przyjechali, żeby zakosztować radości z głębszych niż przeciętne nurkowań. Dodatkowe radości to ciekawostki znajdujące się na dnie. O to zadbali Czesi.

Jak tam dotrzeć


Kamieniołom w znajduje się w Czechach w odległości 18 km od Opavy, opodal miejscowości Svobodne Hermanice, 85 km od przejścia granicznego w Cieszynie. Jedziemy do Czech kierując się do miasta Opava. Gdy znajdziemy się w tym mieście, należy odszukać drogowskaz z napisem Bruntal. Jazda przez Opavę nie nastręcza trudności pod warunkiem, że kontrolujemy kierunek jazdy uważając na drogowskazy. Kiedy znajdziemy się na ulicy wylotowej z miasta, należy zwrócić uwagę na trakcję trolejbusową biegnącą nad nami. Gdy dostrzegamy, że trakcja kończy się pętlą skręcającą w lewo, my też skręcamy w lewo jakbyśmy jechali trolejbusem. W ten sposób wjeżdżamy w wąską drogę prowadzącą do Svobodnych Hermanic. Mijamy kolejne wioski. O tym, że jedziemy prawidłowo przekonuje nas wioska o nazwie Novy Dwor, w którym znajduje ogród botaniczny. Tak na marginesie warto go odwiedzić i zobaczyć drzewa niespotykane w naszej szerokości geograficznej. W sporej szklarni można obejrzeć dziwne rośliny i żyjątka.
Upewniwszy się, że jedziemy w dobrym kierunku, kontynuujemy jazdę jeszcze przez kilka kilometrów. Gdy wpadamy na kręty, wąski i opadający w dół odcinek drogi możemy być pewni, że jeszcze kilka minut i będziemy na miejscu.
Jesteśmy w Svobodnych Hermanicach. Jadąc wzdłuż szemrzącego strumyka po naszej lewej stronie mijamy kościół i kilkadziesiąt metrów dalej piwiarnio - restauracjo – knajpkę (można tam smacznie zjeść).
Następnie jedziemy dalej prosto ulicą aż do skrzyżowania. Gdybyśmy skręcili na tym skrzyżowaniu w prawo dojedziemy do drogi Bruntal - Opava. Skręcamy więc w lewo, przejeżdżamy przez mostek i jedziemy drogą prowadzącą lekko pod górę. Już dostrzegamy ogromne zwały kamienia. Po przejechaniu około 400 m musimy zwolnić, żeby dostrzec na czas wjazd, który pojawia się po lewej stronie.

Kamieniołom położony jest w odległości ok. 3 km od Svobodnych Hermanic na wysokości około 500 m n.p.m. Już przy wjeździe do Svobodnych Hermanic widać ogromny kopiec z kamienia wyrastający z pól uprawnych. Miejsce biwakowe znajduje się również nad samym kamieniołomem, gdzie można dojechać samochodem. Jednak położone jest ono z dala od budynków mieszkalnych, stąd brak wody pitnej i prądu.

Co pod wodą


Istnieją przynajmniej trzy łagodne zejścia do wody, co oznacza, że nie ma problemu z transportem sprzętu do wody. Niestety, jak to najczęściej bywa w kamieniołomach, także i tutaj woda nie należy do najcieplejszych. Przejrzystość wody do głębokości 18 m wynosi ok. 5 - 6 m, natomiast na głębokości 34 m w dni słoneczne wynosi ok. 12 - 15 m.
Życie w akwenie jest ubogie, jednakże w trakcie nurkowania można liczyć na wiele atrakcji. Pośrodku kamieniołomu ciągnie się rów, który tworzy naturalny drogowskaz i wyznacza drogę wzdłuż całego kamieniołomu.

Jak zwykle, gdy jest dużo nurkujących, pierwsze metry pod wodą trzeba płynąć z kilkucentymetrową widocznością lub odpłynąć od brzegu kilkanaście metrów. Powodem słabej widoczności jest muliste dno w miejscu wejścia do wody. Kilkudziesięciu nurków wchodzących i wychodzących powoduje, że widoczność spada niemal do zera. Po przepłynięciu kilku metrów dno zmienia się w kamienne, pokryte łupkami i widoczność wzrasta.

Docieramy do karoserii samochodu wokół której tańczą zeschnięte opadłe z drzew liście. Kilkadziesiąt metrów i dopływamy do wiszącego w toni sporego kesonu wykonanego ze stali z wejściem w podłodze i okrągłym iluminatorem w ścianie. Konstrukcja wisi nad dnem tylko dlatego, że trzymana jest przez mocarne łańcuchy zamocowane do solidnej kratownicy obciążonej betonowymi klockami.

Płynąc dalej z komory nad dnem w kształcie jaru mija się potężne belki przerzucone pomiędzy ukośnie opadającymi ścianami, spotykającymi się w najniższym punkcie dna. Stoją też tam gdzieniegdzie drzewa. Niektóre belki rozrzucone są jak zapałki. W panującym półmroku daje to urokliwy, tajemniczy obraz przypominający baśnie, w których bohater musi dojść do celu nie oglądając się za siebie, gdy wokół niego pojawia się dawno zamarły świat.

Po jakimś czasie dopływa się do sporej róży wiatrów, ustawionej zgodnie z kierunkami geograficznymi świata. Przepływając nad nią można sprawdzić, czy nasz osobisty kompas jeszcze działa poprawnie. Jeśli działa pokazując te same kierunki, to oznacza, że nadal jesteśmy w realnym świecie, choć zdawać by się mogło, że przekroczyliśmy barierę miedzy rzeczywistością a fantazją. Widzialność wzrasta z każdym przepłyniętym metrem. Wydaje się, że tylko panujący półmrok nie pozwala na wyraźnie postrzeganie wszystkiego, co się znajduje wokół.

Jeszcze kilkadziesiąt metrów i można dostrzec otwartą skrzynię ze skarbami. Kilka metrów dalej znajdujemy poręczówkę, która prowadzi do pompy. Dno zmienia kształt najpierw przechodzi z jaru na płaską równinę, a następnie wypiętrza się po prawej stronie w lekką górkę. Dostrzeżemy schodki z łupków, które prowadzą do pompy. To najważniejsze miejsce tego akwenu. Tu znajduje się granitowa tablica upamiętniająca płetwonurków, którzy zginęli w tym akwenie. Obok pompy stoi wanna – wanna jak wanna. Z całą pewnością jest pełna wody.

Płyniemy dalej nad dnem mijając coś na kształt drabiny przerzuconej nad nierównościami dna. Przejrzystość doskonała. Po chwili dostrzeżemy studnię. Zwyczajna studnia, z której wyciągało się wodę przy pomocy kołowrota lub żurawia.

Następny punkt to drewniany słup. Trafiamy do niego dzięki widocznym na dnie linom aluminiowym, jakimi przesyłana jest energia elektryczna. Płynąc wzdłuż przewodów dopływamy do drewnianego słupa z przymocowanymi na szczycie uchwytami z nadtłuczonymi izolatorami. Kiedyś wisiały na tym przewody elektryczne.

Teraz mamy do wyboru powrót lub wyjście na powierzchnię. Jesteśmy bardzo blisko przeciwległego brzegu, gdzie można wyjść na ląd. Kiedyś tu zaczynało się nurkowanie. Niestety właściciele zablokowali przejazd potężnymi betonowymi blokami. Szkoda! Jest to bardzo urocze miejsce z trawnikiem i drzewami. Można tu było rozbić namiot i miło spędzić wolne chwile.

W Svobodnych Hermanicach znajduje się baza nurkowa, w której jest możliwość napełnienia butli oraz przenocowanie w kampingach.

W górę ^



Licznik: Liczniki na strone